KOBIETO CIERPLIWOŚCI!
No dobrze, wrzucamy na luz, ale skąd w takim razie biorą się takie wahania wagi? Nie martwcie się, już Wam wszystko tłumaczę, bo sama kiedyś przeżywałam podobne dramaty.
1. Zbieranie się wody w organizmie. Może to się dziać na skutek nadchodzącej menstruacji. Wtedy w naszym ciele szaleje burza hormonów, a nasz organizm przygotowując się na nadchodzącą miesiączkę, zbiera pewne zapasy wody. Dlaczego? A no dlatego, ze w trakcie menstruacji tracimy pewne ilości krwi i cwaniak, aby nie dopuścić do wykrwawienia, tą zebraną w tkankach wodę rozcieńczy z krwią płynącą w naszym ciele, przez co ubytki będą uzupełnione. Po drugie woda w naszych ciałkach zbiera się również (ja padłam ofiarą takiego zebrania w okresie grillowym) przez nadmiar soli, który dostarczyłyśmy sobie w posiłkach. Jak wiadomo, okres wakacyjny jest pełny imprez, alkoholu i grillowania. Oczywiście staramy się jak najlepiej utrzymać dietę i nie wystawiać się nie pokusy, ale ile można! Przecież wszystkie jesteśmy ludźmi i mamy czasem ochotę zjeść kiełbaskę, podskubać chipsa, czy wypić piwo. Wszystko fajnie, ale niestety w tych produktach jest od groma soli, a nasze ciała podczas właściwego i zbilansowanego sposobu odżywiania już dawno zapomniało czym jest ta sól. W momencie, kiedy zamiast pół łyżeczki stołowej dziennie, dorzucimy mu pół słoika owego specyfiku, to nie dziwmy się, że zachowuje się jak wariat.
Przy nadmiarze wody w organizmie czujemy się nabrzmiałe, pierścionki i bransoletki nie pasują, ale nie ma co popadać w panikę. Wystarczy dać sobie tydzień detoxu i wszystko wróci do normy. Wtedy na drugie śniadanie lub podwieczorek polecam picie koktajli oczyszczających z buraków, natki pietruszki, wody, cytryny, nasion chia, otrębów, płatków owsianych, jabłek, gruszek. Składniki można dowolnie modyfikować, a efekty poczujecie natychmiast.
2. Kolejną przyczyną niezgadzającej się wagi, z tą z dnia poprzedniego, jest najzwyczajniej w świecie zły moment ważenia. Robimy to zawsze na czczo, po wypróżnieniu i zawsze tego samego dnia danego miesiąca! A nie codziennie kochanie kobity! Co dziwnego w tym, że jednego wieczora zjadłam na kolację sałatkę i rano waga pokazała np. 65kg, a dzisiaj zjadłam dwie kanapki i jogurt, a rano dramat w łazience, bo na wadze 66kg! No nic, to zasługa naszej głupoty. O ile nasz metabolizm przyspieszył i działa na pełnych obrotach, to jednak nie jest on też cudotwórcą i na przetworzenie niektórych składników potrzebuje więcej czasu;)
3. A ostatnie i najważniejsze, o czym ja również w pewnym momencie zapomniałam- 1kg mięśnia objętościowo nie jest równy 1 kg tłuszczu. Nie dalej jak miesiąc temu przeżyłam koszmar, wchodząc na wagę zobaczyłam 2 kg na plusie. (to co się działo w mojej głowie, możecie przeczytać na początku owego posta) Nie wiedziałam jak to jest możliwe, w końcu regularnie ćwiczę i zdrowo jem. Dopiero po spotkaniu z trenerem sprawa się wyjaśniła. W okresie 1 roku przybyło mi 6 kg mięśni i o ile przez pewien okres tkanka tłuszczowa spadała, a mięśni przybywało, to nie było to odczuwalne na wadze. Ale kiedy doszłam do momentu, gdzie tkanka tłuszczowa stała, a mięśni przybywało, to stąd te magiczne 2 kg. Dlatego mojego kochane, pozwólcie sobie czasami na badanie struktury wewnętrznej masy ciała.
I przestańcie panikować. Waga nie może być dla Was ścianą płaczu, tylko przypieczętowaniem waszych codziennych starań. Nie ważcie się codziennie, tylko raz w miesiącu, a raz na dwa-trzy zbadajcie strukturę wewnętrzną, trzymajcie się swoich postanowień, dajcie odpoczywać ciału w okresie menstruacji, a wszystko będzie dobrze.
Wiecie, że jestem z Wami.
A tak poza tym, zastanawiam się na założeniem fanpag'a na facebooku. O wiele bardziej ułatwiło by mi to komunikację z Wami, miałabym szybszy dostęp do internetu, przez co mogłabym wstawiać krótkie posty, codzienny jadłospis. Bo jak same wiecie, prowadzenie bloga jest dość czasochłonne, oczywiście nie zamierzam z niego rezygnować kosztem FB, ale był by to fajny środek doraźny;) Jak zawsze czekam na Wasze opinie, a tymczasem kolejne motywatory dla Was, moje Kochane Witaminki! Pamiętajcie, że wszystko jest możliwe ;)
Przed:
43 kg mniej:
Buziaki!



Tak tak tak,,,ja chcę fanpage!!
OdpowiedzUsuńJesteś wielka Kamila ale przede wszystkim taka życzliwa i Lubie Twój styl pisania.