SÓL - Przyjaciel, czy Wróg?
No właśnie, wiele razy zastanawiałam się nad tą solą. Jak to w końcu z nią jest? Wiele osób mówi, że zatrzymuje wodę w organizmie, że tyle jej spożywamy w ciągu dnia, że jest taka okropnie niezdrowa, ale z drugiej strony zawiera wartościowy potas i jod. Wiele nieścisłości i wątpliwości towarzyszy nie tylko mi, ale również Wam, dlatego dzisiaj wzięłam tę małą, białą spryciulę pod lupę i pobawiłam się w małego detektywna sklepowego.
Warto zacząć od tego, czym w ogóle jest sól. Ta kuchenna to w zasadzie czysty chlorek sodu (NaCl), stosowany powszechnie jako przyprawa i konserwant. Może być wspomagana związkami jodu, albo przeciwnie obniża się jej zawartość sodu, lub dostarcza w formie prawie w ogóle nieoczyszczonej, czyli soli kamiennej. Ale którą najlepiej spożywać? Obecnie rynek spożywczy proponuje nam wiele jej odmian:
Sól warzona: jest to poddana oczyszczeniu sól kamienna, w efekcie tych zabiegów pozostaje w zasadzie sam chlorek sodu, pozbawiony wszystkich ważny mikroelementów, a posiadający jedynie walory smakowe. (Cena za 1kg to ok. 80gr)
Sól kamienna: podobno jedna z najbardziej wartościowych, ponieważ zostaje ona pakowana w zasadzie w takiej formie, w której została wydobyta, tzn. że nie była oczyszczana, żadne minerały nie zostały z niej wypłukane, ale również nic nie zostało do niej dodane. (Cena za 1kg to ok 1zł)
Sól do przetworów: ze względu na bardzo wysoko stężony skład NaCl, braku jodu i innych składników mineralnych, sól do przetworów nadaje się tylko i wyłącznie do kiszenia i marynowania produktów spożywczych, nie należy jej używać do codziennego gotowania! (Cena za 1kg to ok. 90gr-1,45zł)
Sól morska: jest produktem, który jest suszony bez użycia
chemikaliów. Znajdują się w niej mikroskopijne żyjątka morskie, co
przyczynia się do obecności naturalnego jodu. Sól morska jest szara i
może być lekko wilgotna. Oznacza to, że zawartość minerałów jest wysoka.
Ze względu na swój mocny smak, sól morska powinna być stosowana w
mniejszych ilościach niż sól kuchenna. Zwykle trzeba ją też nieco
zmielić. Na sklepowych półkach można znaleźć różne jej rodzaje, od naturalnej grubo ziarnistej, drobnej, ale również smakowej. (Cena za 1kg od 3.55-6zł w zależności od tego jak bardzo jest naturalna).

Oczywiście producenci soli morskiej, a nawet tej zwykłej, znajdują masę sposobów na to, aby nas jak najlepiej naciągnąć, sugerując nam, że potrzebujemy pewnych rzeczy, o których do tej pory nawet nie pomyśleliśmy. Tak jest między innymi z solami ziołowymi lub czosnkowymi. Są to najzwyczajniejsze sole, które za 1kg płacimy grosze, ale, że konkretny producent łaskawie zdecydował się dorzucić tam 20% pieprzy lub 12,5% ziół prowansalskich, już wołają o nie krocie, a przecież same możemy sobie taką sól zrobić w domu! Ich ceny sięgają od 22,50zł do nawet 127zł za 1 kg!


Sól z Himalajów: kiedy
mówimy o himalajskiej soli mamy na myśli tylko jeden określony typ soli
krystalicznej, czyli tej, pochodzącej z wschodniego
pasa Karakorum Himalajów w Pakistanie. Sól ta była przedmiotem
kompleksowych badań medycznych opisanych w książce "Water & Salt -
The Essence of Life" autorstwa dr Barbary Hendel, lekarza i biofizyka,
Peter Ferreira. Sól himalajska jest najzdrowszą i najczystszą solą dostępną na ziemi.
Miliony lat temu energia słoneczna wysuszyła główne morza. Ten rodzaj
soli krystalicznej jest w całości czysty i naturalny, podobnie jak
historyczny pierwotny ocean. Ta naturalna sól krystaliczna była przez
miliony lat wystawiona na działanie ogromnego ciśnieni Sól
krystaliczna płynie w czystych, białawych, różowawych i czerwonawych
błyszczących żyłach gór solnych. Dawniej, sól ta była nazywana
także "solą króla", ponieważ była zarezerwowana dla rodzin królewskich.
Zwykły obywatel dostawał tylko sól kamienną. Dlatego na półkach sklepowych jest dostępna biała, różowa i czerwona sól himalajska. Jednak również niech tutaj wasza czujność nie zostanie uśpiona, ponieważ możecie natknąć się na podróbki tej soli produkowanej np. w Tajlandii. (Cena za 1kg to ok 24zł)
A na sam koniec, moja ukochana perełka, którą wygrzebałam dzisiaj na sklepowej półce, czyli sól "dietetyczna", którą takową solą w ogóle nie powinna się nazywać, ponieważ w składzie na 3 pozycji pojawił się ES36, czyli sztuczna substancja przeciwzbrylająca! Normalnie samo zdrowie. (Cena za 1kg to ok 15zł)
Dlatego też moje kochane, pamiętajcie o tym, żeby ZAWSZE czytać etykiety! Ponieważ pod Waszą baczną lupą, niektóre produkty light, fit lub dietetyczne, mogą okazać się wilkami w owczej skórze.
Tak więc, próbując odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie, czy sól jest nam potrzebna czy nie, mogę tylko odpowiedzieć jedno, że wszystko w nadmiarze szkodzi. Dziennie człowiek nie powinien zjadać więcej soli niż 5g (ok. 1 płaska, mała łyżeczka) i póki trzymamy się tego schematu, sól będzie naszym przyjacielem. Oduczcie się solenia ryżu, makaronu czy kaszy w trakcie gotowania, przecież i tak dodacie do niej zdrowy sosik, który jest wystarczająco przyprawiony. Starajcie się solić stopniowo coraz mniej, a zobaczycie, że duża ilość soli, wcale nie musi być aż tak potrzebna w Waszej kuchni. Osobiście jestem zwolenniczką naturalnej soli morskiej, ale mam nadzieję, że dzięki informacjom, jakie dla Was zgromadziłam, od dzisiaj będziecie mądrzejsze i konsekwentniejsze w wyborze smaku, Waszej kuchni i same zdecydujecie, jaka sól będzie na Waszych stołach.
Buziaki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz