Niestety nie miałam tylko czasu dla Was, ale i dla samej siebie w ostatnim czasie. Egzaimny, obrona i nowa praca tak zaaprobowały moje życie, że miałam dwumiesięczną przerwę w treningach i zupełnie odpuściłam siłownię, bo zwyczajnie nie miałam na to siły...
Ale teraz już mam wakacje pełną parą i mnóstwo czasu dla siebie i oczywiście dla Was!
Powiem Wam szczerze, że byłam równie przerażona powrotem na siłownię, jak wtedy, gdy pierwszy raz się na nią wybierałam. Nie wiedziałam w jakim stanie jest moja kondycja, a co gorsze - moje ciało! Przecież podczas nie ćwiczenia, regres następuje błyskawicznie. Co gorsza, mojego trenera już nie było, więc musiałam udać się do nowego. Jakby tego było mało, to trener nie przyszedł, do tej z nieznanych mi przyczyn i manager musiał wzywać innego. Bidulek przypruł na siłownię, najszybciej jak mógł, ale powiem Wam szczerze, że nie mogłabym być bardziej zadowolona. Cały trening przebiegł okropnie szybko, a trwał 2 godziny zegarowe i byłam niesamowicie zadowolona z efektów. Przed samymi ćwiczeniami musieliśmy zrobić pomiary na Tanicie, nie raz ta maszynka spędzała mi sen z powiek! Ale trudno, zdjęłam buty i wskoczyłam na ten piekielny wynalazek. Efekty okazały się zaskakujące! Moje pomiary z maja 2014 roku, kiedy zaczynałam na obecnej siłowni to
waga : 90kg
tkanka tłuszczowa : 35,7 %
ilość wody : 42%
tkanka mięśniowa : 49 kg
wiek metaboliczny : 38 lat
A oto pomiary z wczoraj:
waga : 76kg
tkanka tłuszczowa : 23,6%
ilość wody : 53,4%
tkanka mięśniowa : 56 kg
wiek metaboliczny : 18 lat
Więc możecie sobie tylko wyobrazić jakie zdziwienie malowało się na mojej twarzy i jaka euforia przepełniała moje serce! Przez pewien czas byłam załamana tym, że przybyło mi 2 kg, ale okazało się, że to mięsnie, a nie tłuszcz!
Więc teraz dochodzę do sedna z którym chciałam się z Wami podzielić, to przede wszystkim NIE PODDAWAJ SIĘ! Jesteś warta każdego dnia, ciężkiej walki z kilogramami. Nawet jeśli sama nie widzisz efektów, Twoi bliscy i koleżanki są złośliwi, a waga stoi w miejscu, to Ty pokaż im wszystkim jaka jesteś uparta i że nic nie jest w stanie Cię zatrzymać! Jesteś najpiękniejszą istotą, o jaką możesz walczyć i uwierz mi, że to wszystko przez o teraz przechodzisz, z perspektywy czasu okaże się błahostką, w porównaniu do tego, co osiągnęłaś. Żadna czekolada, czy hamburger, nie są warte tego, abyś traciła przez nie swoje poczucie wartości. Dlatego jeśli wszyscy mówią NIE, Ty zaciśnij zęby i mów TAK. Bo jedynym co może Cię ograniczyć, jesteś Ty sama!
To, że od mojej największej życiowej wagi, czyli 124kg, schudłam do tych obecnych 76kg, to nie znaczy, że to już koniec drogi. Jestem zaledwie w połowie. Chcę, żeby moje ciało stało się jędrne i lekko urzeźbione. Dlatego teraz będę dążyła do swojego nowego celu :) Mam nadzieję, że wiele z Was będzie mi towarzyszyło w tej nowej przygodzie, bo bez Was, nie miałabym siły do walki ;) Jesteście moim motorem! Ale pamiętajcie też o tym, aby "wymagać od siebie nawet, jeśli inni od Ciebie nie wymagają"
Na sam koniec mam dla Was kolejne motywatory, które mam nadzieję, napędzą Was do działania! ^^
Tak więc która z Was podejmuje wyzwanie razem ze mną? Czekam na Was ;) Chętnie podzielę się treningami i jadłospisem ;)
Buziaki!




witam, mam na imie Magda od wielu lat juz staram sie zrzucic te KILOGRAMY, udaje mi sie i znowu przybieram na wadze. ciezko mi. mam 34 lata 170 cm wzrostu i 103 kg, pomoz mi. moja zguba jest jedzenie slodyczy.
OdpowiedzUsuńDroga Magdo!
UsuńNiestety nie jestem w stanie nie jeść za Ciebie tych słodyczy:P Sama już zrozumiałaś co robisz źle, a jeśli był proby odchudzania i waga faktycznie spadała, to robisz to dobrze, tylko przybierasz z powrotem przez swoją piętę achillesową, jaką są słodycze. Poroponuję po prostu nie kupować słodyczy, lub szczerze kazać je schować swojemu współmałżonkowi lub chłopakowi. Nie wystawiać się na pokusy i ustalić sobie dwa dni w tygodniu w których będziesz mogła zjeść łakocia. Najlepiej żeby były to dni treningowe i wtedy zjedz dwa paski czekolady, a nie całą tabliczkę :) Jeśli masz ochotę na słodkie, to zagryź to jabłkiem, opij się wodą, herbatą lub umyj zęby. Mięta powoduje u nas automatyczną niechęć na jedzenie.
super wyglądasz,gratulacje
OdpowiedzUsuń